Monday, December 13, 2010

|CVII| Wie’n Alien in mir…

13 grudzień 2010

…. Muah. Beznadziejnie się czuję. Nienawidzę uczucia jakby siedział we mnie jakiś Alien. Jakbym nie była sobą. Ciało nie należy do mnie. To straszne. Wgl. ostatnio jakoś kiepsko się czuję. Mam strasznego lenia. Siedzę przy książkach od kilku godzin… ale zamiast się uczyć mam ochotę jebnąć się na nie i myśleć. O wszystkim i o niczym. Ostatnio zastanawiałam się nad II weltem. Zastanawiam się czy serio Georg tak o – wygrał. Czy to wszystko przekłada się na choć trochę prawdy. … Myślę że Bill… już prawie wygasł. Jeśli chodzi o moje uczucia. Choć czasem zdarza się, że spojrzę na jakieś zdjęcie, coś pooglądam, ba! Wsłucham się w jego głos, który nieraz ratował mi życie… i się waham. Gee pewnie nie byłby z tego zadowolony. To śmieszne. Mam taki mętlik w głowie, że piszę coś, a chwilę potem już nie pamiętam o niczym. Next.
Kelly, Kelly, Kelly… no. Nareszcie dałam sobie siana. Fajnie nie? Nie będę się więcej płaszczyć tak bez sensu. Tylko przyjaźń. Ale cholera… męczy mnie jedno. Chciałabym się spotkać, żeby było jak dawniej. Spacer z psem, czy coś, pośmiać się z babci w za krótkich spodniach i wystających jej białych skarpetkach. Marzę o tym. Ale… boję się. Boję się spojrzeć w oczy. I już zwisa mi i dynda wszystko… ale po prostu jestem ciekawa, kiedy w końcu stanę na nogi. Tak na maksa. I nie będę zmyślać – obwiniam Cię za ten wieczny strach, który we mnie wyrobiłaś. Bywa.
Adrianna ;] hmh… się rozkręcam. Załatwiłam sobie klucze do domu babci. Jeszcze tylko trochę poczekać… Się doczekać nie mogę. Mam takie myśli, że spac po nocach nie mogę XD
Nikodem – ja. nie. skomentuję. Przecież mi się kolesie nie podobają, no! Co za… chore no. No chore. I tyle. Muszę go sobie obrzydzić. Póki co dobrze idzie. ;D
… nienawidzę chemii. Mam zagrożenie – wow że jedyne. Muszę wkuwać. Ymh.. głodna jestem. Tak na sam koniec…. -

Say.O

No comments:

Post a Comment